Czołem!!
Żyjąc w tych czasach ciężko jest być fanem mocnego grania bez płyt. Ogólnie ciężko jest nadążyć nad nowościami płytowymi. Jest tyle dobrego grania na rynku, że ciężko zdecydować się na coś konkretnego.
Gdy siądziemy tak na spokojnie i przemyślimy sprawę stwierdzamy nagle, że w jednym miesiącu potrzeba nam z 500zł, by mieć płytę kapeli którą uwielbiamy, album, który poleca nam znajomy czy znajoma, koncert DVD czy BR, o którym przeczytaliśmy na jakimś z portali, że jest fenomenalny, czy może usłyszeliśmy na You Tube zapowiedź jakiegoś albumu i stwierdziliśmy, że "Tak , to jest to, muszę to mieć". Do tego dojdzie jeszcze jakaś niespodziewana okazja płytowa i popłyniemy z forsą ja Titanic - na dno.
Na przykładzie miesiaca stycznia przedstawię Wam przykładową moją listę życzeń. Będą to 3 nowości CD oraz płyta DVD którą chciałbym mieć w swojej kolekcji.
Axel Rudi Pell - Into the Storm - 62zł Allegro
Iced Earth - Plagues Of babylon - 75zł Allegro
Primal Fear - Delivering The Black - 70zł Allegro
Kreator - Dying Alive DVD - 87zł Allegro
co daje 294
Starałem się brać płyty od jednego sprzedawcy, by koszt wysyłki był mniejszy dlatego sumę zaokrąglam do 300zł. Jak widzicie koszt jest dość spory jak za 4 płyty a lista skromna, . Z chętnością dodał bym do niej jeszcze: Transatlantic - Kaleidoscope oraz Legion Of The Damned - Ravenous Plague, ale już szaleć nie będę. Przekładając tak z miesiąca na miesiąc kupno płyt okazuje się, że połowy naszej listy życzeń nie zakupimy, gdyż koszta, by nas zniszczyły.
Wielu z was powie "po jaką cholerę mi tyle płyt?", a ja zawsze stwierdzę, że uwielbiam muzykę i bez niej nie wyobrażam sobie życia. Z drugiej znów strony można mieć w domu 10 płyt i non stop ich słuchać, co po pewnym czasie stanie się udręką lub słuchać radia, gdzie 5 razy dziennie leci to samo. Każdy z nas zrobi inaczej.
Ale wracając do sedna sprawy. Gdzieś po drodze od sali prób zespołu, gdzie powstaje muzyka do sklepowej półki, gdzie otrzymujemy gotowy produkt czai się haczyk, jakaś łapa, która zagarnia forsę dla siebie, bo przecież artysta, który robi tą muzykę i chce się nią dzielić z innymi na pewno, by nie chciał, by jego produkt kosztował takie pieniądze, bo jemu najbardziej zależy na tym, by dotrzeć do jak największego grona słuchaczy, a gdy widzi, że jego płyta kosztuje 70-80zł na pewno załamuje ręce i pomyśli... "ja pi...le, kto to kupi".
Zawsze jest tak, że na wszystko jest jakieś wytłumaczenie i dlatego zapraszam do kolejnej części z cyklu "Ceny Płyt", w którym prze analizuje całą wędrówkę muzyki. Od sali prób do sklepowej półki. Już teraz zapraszam.
FAFAŁ
C.D.N
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz